Moje lenistwo poraz kolejny osiąga swój szczyt. Tyle rzeczy planowałam na te wakacje, tyle celów miałam realizować, a tymczasem co? Otóż nic. Moja nauka historii w ramach przygotowań do matury zatrzymała się na początku średniowiecza (które zresztą nigdy nie było moja mocną stroną) i dalej chyba nie zamierza ruszyć. Rowerowe podróże ograniczyły się do kilku wyjazdów w stronę okolicznych miejscowości, żadnych porządnych wypadów, chociaż zamierzałam wybrać się gdzieś dalej. Sterta książek leży na półce, a przeczytałam ich w te wakacje zaledwie 3. Generalne porządki pokoju, które miałam wykonać tego lata odkładam w nieskończoność, byle tylko nie zabierać się za ogarnianie tego syfu. Już sam widok bałaganu w sypialni skutecznie zniechęca mnie do wszystkiego. Nie chcę, by druga połowa wakacji wyglądała podobnie. Potrzebuję natychmiastowego impulsu, energii, czegoś, co pobudzi mnie do działania, może wręcz zainspiruje. Tylko gdzie ja to znajdę?
W ten weekend nastąpiła moja pierwsza konfrontacja z problemem alkoholowym. Ze swojej postawy jestem bardzo zadowolona - nie wypiłam nic, choć miałam ku temu dwie okazje. Znajomi częstowali, namawiali, ja jednak twardo stałam przy swoim i popijałam niewinnie Tymbarka (jabłko-mięta, cudownie orzeźwia w gorące dni). Towarzystwo pozytywnie mnie zaskoczyło, gdyż moje wstrzymanie się od picia nie było dla nich żadnym kłopotem, nasze spotkanie przebiegło w świetnej atmosferze i nikt do nikogo nie miał pretensji. Zatem początek zmian jak najbardziej udany. Dalej może być już tylko lepiej.
Ktoś mi poleci jakieś dobre repetytorium z historii?
Tłocznie się ostatnio zrobiło na tym blogu, milutko. Teoretycznie nie zależy mi tak bardzo na szerokim gronie odbiorców, ale zwiększająca się liczba czytelników oczywiście cieszy :)
Coś do posłuchania. ♫ Radiohead - Karma Police